Skip to main content

Sezon wielorybów w Hermanus, dzień po dniu

Dzień pierwszy: wiatr był nie taki

Przyjechaliśmy w sobotę w drugim tygodniu października, który w teorii jest statystycznym szczytem sezonu wielorybów w Hermanus. Wieloryby wpływają do Walker Bay od lipca, cielą się i karmiają w chronionych wodach zatoki, a większość z nich odpływa na żerowiska przy Antarktydzie gdzieś w listopadzie lub grudniu. Dziesięciodniowe okno wokół połowy października to moment, gdy populacja w zatoce jest zazwyczaj największa, a aktywność behawioralna — szpiegowanie (spy-hopping), uderzanie płetwą ogonową (lobtailing), wyskoki (breaching) — jest najczęstsza.

Pierwszego dnia wiatr wiał z południowego wschodu z prędkością około 25 węzłów, co jest częstym warunkiem październikowym na tym fragmencie wybrzeża Zachodniego Przylądka i sprawia, że rejs łodzią z obserwacją wielorybów jest nieodpowiedni. Operatorzy odwołują rejsy, gdy fale przekraczają dwa metry lub gdy wiatr powoduje niedopuszczalne chlapanie i kołysanie. Obaj operatorzy łodzi, u których wstępnie zarezerwowaliśmy rejs, zadzwonili do nas przed ósmą.

Zamiast tego przeszliśmy ścieżką klifową. Ścieżka klifowa w Hermanus — dziesięciokilometrowy szlak pieszy wzdłuż doleritowych cypli nad Walker Bay — to jedno z lepszych stanowisk do obserwacji wielorybów z lądu na planecie. Wieloryby biskajskie (southern right), które są dużymi zwierzętami: dorosłe osiągają dwanaście do szesnastu metrów, a samice z młodymi są zazwyczaj dłuższe. Podpływają blisko brzegu w Walker Bay i mają szczególne zachowanie polegające na unoszeniu się z brodą w dół i płetwą ogonową uniesioną ku górze — zwane “żeglowaniem” (sailing) w literaturze cetologicznej — widoczne ze wzniesionych klifów bez lornetki.

Z klifowej ścieżki między Nowym Portem a Kraal Rock naliczyliśmy jedenaście osobników. Sześć to były dorosłe, trzy wyglądały jak cielęta towarzyszące matkom, a dwa to były młode płynące razem. Wiatr był zbyt silny, by którekolwiek wyskakiwało regularnie, ale z dwóch dużych zwierząt w pobliżu Kraal Rock było przez dłuższy czas szpiegowanie, a dźwięk wydechu — mokry, niskociśnieniowy syk, który niesie się zaskakująco daleko — był stały przez około dziewięćdziesiąt minut.

Dzień drugi: rejs łodzią

Niedziela przyniosła piętnastokilowy wiatr północno-zachodni i płaską wodę. Obaj operatorzy wypłynęli. Wybraliśmy rejs południowy na sztywnym pontonie z maksimum dwunastoma pasażerami. Łódź jest zobowiązana przez przepisy Południowoafrykańskich Obszarów Chronionych do utrzymywania co najmniej 50 metrów od każdego wieloryba biskajskiego — 100 metrów, jeśli jest cielę — i do wyłączenia silników i dryfowania, jeśli wieloryby zbliżą się na odległość mniejszą niż 300 metrów.

Przepisy mają znaczenie, a operatorzy ich przestrzegają. Oznacza to w praktyce, że doświadczenie wielorybów na łodzi polega głównie na czekaniu i pozycjonowaniu, a nie na ściganiu. Skipper śledzi pozycje wielorybów na podstawie wcześniejszych obserwacji ze ścieżki klifowej i ustawia łódź w odpowiedniej odległości. Wieloryby się zbliżają albo nie. Gdy się zbliżyły — co zdarzyło się dwukrotnie podczas naszego rejsu — siedzisz na jałowym biegu, podczas gdy dwunastometrowe zwierzę płynie pod kadłubem na głębokości może pięciu metrów, widoczne jako blada cień, który stopniowo przyjmuje kształt dużego walenia, a potem wypływa może dwadzieścia metrów dalej.

Wyskok, gdy nastąpił, nastąpił zza łodzi. Duże dorosłe, prawdopodobnie samica — kształt ciała był szeroki — wynurzyło się całkowicie z wody, może czterysta metrów od lewej burty, i wylądowało na boku z dźwiękiem jak strzał armatni, który dotarł do nas ułamek sekundy po plusku. Nikt nic nie powiedział. Skipper obrócił łódź na jałowym biegu. Wieloryb nie wyskoczył ponownie.

Rejs z Nowego Portu w Hermanus jest wartościowy konkretnie dlatego, że stawia cię w wodzie na poziomie wieloryba. Klify dają ci przegląd i skalę. Łódź daje bliskość i specyficzne zawroty głowy od dużego zwierzęcia blisko małej jednostki.

Dzień trzeci: deszcz i samotne cielę

Wtorek przyniósł chmury i przerywany deszcz, który oczyszcza ścieżkę klifową z przypadkowych spacerowiczów i — nieco paradoksalnie — tworzy dobre warunki obserwacji, bo miękkie kontrastowe światło redukuje odblaski na powierzchni wody.

Znaleźliśmy cielę samotne przez dwadzieścia minut przy skałach poniżej Starego Portu. To nietrwałe — cielęta oddalają się na krótkie odległości od matek, żeby eksplorować i odpocząć — ale było niespodziewane, a cielę było ciekawe, wielokrotnie wystawiając głowę z wody w kierunku klifu. Czy to ciekawość, czy po prostu odruch wywołany wibracją w skale, na której staliśmy — to pytanie empiryczne, do którego nie byliśmy wyposażeni.

Dzień czwarty: Gansbaai dla kontekstu

Czwartego dnia pojechaliśmy czterdzieści minut na zachód do Gansbaai i wyspy Dyer Island — stolicy nurkowania w klatce z rekinami na wybrzeżu Przylądka, ale też — mniej przewidywalnie — doskonałego miejsca do obserwowania szerszego kontekstu morskiej Wielkiej Piątki, obejmującej wieloryby, delfiny, foki, pingwiny i wielkie białe rekiny w odległości kilku kilometrów od siebie.

Kolonia fok na wyspie Dyer Island jest ogromna — 60 000 do 70 000 fur fok przylądkowych w szczycie sezonu — a powiązana aktywność rekinów w Shark Alley, kanale między wyspą Dyer Island a Geyser Rock, to powód istnienia branży nurkowania w klatce. Nie nurkowaliśmy w klatce, ale wzięliśmy łódź, żeby obserwować wyspę z odległości. Zapach dociera, zanim widać foki.

Co ścieżka klifowa daje, czego nie dają rejsy łodzią

Dwudziestoczterogodzinna ekspozycja na zatokę ze wzniesionych klifów to coś, czego żaden rejs łodzią nie może zreplikować. Wieloryby są widoczne o wszystkich godzinach ze ścieżki klifowej — świt i zmierzch przynoszą najwięcej aktywności, południe — najmniej — a możliwość śledzenia poszczególnych osobników przez kilka dni, obserwowania relacji między matkami a cielętami i bycia obecnym przy rzadkim spektakularnym wyskoku bez uprzedniego rezerwowania i płacenia za niego — to specyficzna rzecz, która sprawia, że Hermanus jest warte spędzenia wielu dni, a nie tylko dojazdu z Kapsztadu na jeden poranek.

Herold Wielorybów w Hermanus — miejska instytucja od 1992 roku — spaceruje główną ulicą z rogiem z wodorostu i ogłasza pozycje wielorybów konkretnym kodem: jeden dźwięk dla Nowego Portu, dwa dla Walker Bay, trzy dla końca Starego Portu. Brzmi to jak turystyczny gadżet. W praktyce jest naprawdę użyteczny.