Skip to main content

Tydzień przez Eswatini samochodem

Większość podróżnych traktuje Eswatini jak jednodniową wycieczkę

Typowy zagraniczny turysta w Królestwie Eswatini — dawne Suazi, przemianowane w 2018 roku — wjeżdża od strony południowoafrykańskiej przez przejście graniczne Oshoek/Ngwenya, spędza dzień w Dolinie Ezulwini na Mantenga Cultural Village i w fabryce świec swazijskich, i wraca do Johannesburga lub Nelspruit przed wieczorem. To jakiś obraz Eswatini. Ale cienki.

Spędziliśmy w tym kraju siedem nocy w maju 2022 roku, wjeżdżając przez Ngwenya i wyjeżdżając granicą Lomahasha/Namaacha do Mozambiku. W ciągu tygodnia przejechaliśmy około 400 kilometrów sieci drogowej Eswatini, co przy takim małym kraju pozwala przekroczyć niemal całą jego szerokość i jeszcze zawrócić. Populacja: około 1,2 miliona. Powierzchnia: 17 364 kilometrów kwadratowych — mniej więcej rozmiar Walii. Ostatnia w Afryce absolutna monarchia, rządzona od 1986 roku przez króla Mswatiego III.

Mbabane i Dolina Ezulwini: dzień pierwszy i drugi

Mbabane jest stolicą w luźnym sensie administracyjnym — pałac i ministerstwa leżą w Dolinie Ezulwini poniżej miasta, nie w samym mieście, które jest chaotycznym, zakorkowanym centrum handlowym liczącym może 100 000 mieszkańców, bez żadnego centrum turystycznego. Spędziliśmy tam popołudnie, bo chcieliśmy zobaczyć, jak wygląda stolica Eswatini w zwykły dzień roboczy. Okazuje się: postoje taksówek, duży kryty targ, pył budowlany, gmachy ministerstw z lat 70. i populacja poruszająca się w rytmie miasta zbudowanego na ruch pieszy i motocyklisty, nie samochodowy.

Dolina Ezulwini — “Dolina Nieba” w języku siSwati — to miejsce, gdzie mieszka infrastruktura turystyczna. Rezerwat Przyrody Mantenga mieści Wodospad Mantenga (podwójny kaskad na rzece Lusushwana), Swazijską Wioskę Kulturalną Mantenga (odtworzona tradycyjna wioska z codziennymi pokazami tańca) i mały rezerwat, gdzie można chodzić pieszo w pobliżu zwierząt. Wioska jest dobrze zrobiona, a wykonawcy to mieszkańcy okolicznej społeczności, nie ściągnięte skądinąd talenty. Taniec jest autentyczny — przesiąknięty tradycjami muzycznymi siSwati — a wiedza, którą dzielą się przewodnicy na temat tradycyjnego budownictwa, przygotowywania pożywienia i medycyny, jest konkretna i nieocenzurowana.

Pobliską fabrykę świec swazijskich — skromną pracownię rzemieślniczą zatrudniającą lokalne kobiety do ręcznego wyrobu kolorowych świec w kształt zwierząt — od trzydziestu lat umieszcza się w każdym planie wycieczki po Eswatini. Świece są ładne i naprawdę robione na miejscu. Czy stanowią najlepsze możliwe zaangażowanie kulturalne w Eswatini — to już inne pytanie.

Hlane Royal National Park: dni trzeci i czwarty

Hlane to największy obszar chroniony w Eswatini, zarządzany bezpośrednio przez organizację konserwatorską rodziny królewskiej, Swaziland Royal Trust. Obejmuje około 30 000 hektarów sawanny lowveld na północnym wschodzie kraju, dostępnej z drogi MR3 do granicy z Mozambikiem.

Wśród dużych ssaków są lew, biały nosorożec, słoń i lampart. Nosorożce widzieliśmy oba dni — białe nosorożce, w tym matkę z cielęciem pasące się pięćdziesiąt metrów od ogrodzenia obozu — i lwa na późnopopołudniowej jeździe czwartego dnia. Spotkanie z lwem: samica śpiąca na kretowisku o 16:00, zupełnie obojętna na nasz pojazd. Nasz przewodnik powiedział, że to jeden z pięciu lwów w obecnym stadzie Hlane, wszystkich potomków zwierząt sprowadzonych z rezerwatu w RPA w ramach programu reintrodukcji w połowie lat 2000.

Zakwaterowanie w obozie Hlane — kryte strzechą chatki wokół wodopoju — jest skromne i doskonałe. Wodopój o świcie przyciąga impale, kudus, guźce i od czasu do czasu białego nosorożca z kierunku, z którego się go nie spodziewa. Śniadanie je się przy zewnętrznym stole z widokiem na wodopój. To rodzaj zakwaterowania, który robi wszystko dobrze, nie starając się za bardzo.

Mlilwane Wildlife Sanctuary: dni piąty i szósty

Mlilwane to najstarsze sanktuarium przyrodnicze w Eswatini, leżące w Dolinie Ezulwini w zasięgu wzroku Mbabane. Założone w latach sześćdziesiątych przez Teda Reilly’ego, urodzony w Swazi konserwatysta, który przekonał rodzinę królewską do ogrodzenia i odtworzenia terenu zdegradowanego przez nadmierne wypasanie. Mlilwane jest wyjątkowe, bo to sanktuarium do chodzenia pieszo — można wyjść z pojazdu i spacerować wśród zwierząt, które obejmują hipopotamy, zebry, gnu, nyale, guźce i liczną populację bąkojadów czerwonodziobych. Nie ma drapieżników, co czyni to bezpiecznym dla pieszych.

Kolarstwo górskie w Mlilwane — szlaki przez bush, przecinające ścieżki zwierząt, mijające pasące się zebry — to jedna z bardziej niezwykłych kombinacji aktywności w południowej Afryce: jazda przez dzikie zwierzęta, samodzielnie bez przewodnika, przez popołudnie. Trasy są oznakowane, a poważny brak drapieżników oznacza, że ryzyko ogranicza się do agresywnych guźców — szybkich i gniewliwych, ale na rowerze do opanowania.

Co Eswatini daje, czego sąsiedzi nie mogą

Eswatini to jedyny kraj w tym kącie Afryki, gdzie monarchia jest naprawdę widocznie wbudowana w codzienne życie: zdjęcie króla wisi w sklepach i biurach, coroczne ceremonie Tańca Trzciny gromadzą tysiące kobiet przy pałacu królewskim, a ciągłość kulturowa, którą utrzymuje polityczna struktura kraju — cokolwiek się o tej strukturze sądzi — zachowała tradycyjne praktyki erodujące w bardziej zurbanizowanej RPA.

To nie jest naiwny zachwyt systemem politycznym, który jest absolutną monarchią z ograniczoną wolnością prasy i udokumentowanymi naruszeniami praw człowieka. To obserwacja na temat tego, jak kraj czuje się podczas podróży przez niego: spójny, tradycyjny w sposób, który wydaje się przeżywany, a nie odgrywany, i mniej rozwinięty w sposób, który odsłania rzeczywisty krajobraz i kulturę, a nie ich wystawioną wersję.

Kulturalna wycieczka po Eswatini z wnętrza kraju sprawnie obejmuje atrakcje Mantenga dla odwiedzających, którzy mają dostępny tylko jeden dzień.