Indyjska dzielnica Durbanu: Grey Street, targi Warwick i prawdziwy szlak przypraw
Historia kryjąca się za przyprawami
Durban ma największą populację indyjskiego pochodzenia poza Indiami. Liczby opowiadają historię, której broszury turystyczne rzadko ujmują jasno: około 1,2 miliona ludzi indyjskiego pochodzenia mieszka w KwaZulu-Natal, większość w Durbanie i okolicach, a ich społeczność jest zakorzeniona tu od 1860 roku.
Tego roku przybyli pierwsi robotnicy kontraktowi z Indii, aby pracować na polach trzciny cukrowej w Natal. Byli zatrudniani na warunkach, które ledwo rozumieli, na pięcioletnie okresy, po których mieli być deportowani lub mogli się osiedlić. Wielu się osiedliło — i znaleźli się nie w cukrze, lecz w handlu, zawodach i wspólnocie, która budowała meczety, świątynie, szkoły i ostatecznie ruch polityczny: to właśnie w Durbanie, w sądzie w 1893 roku, 24-letni adwokat o nazwisku Mohandas Gandhi został wyrzucony z wagonu pierwszej klasy za bycie niebiałym, i to w Durbanie spędził 21 lat rozwijając zasady satyagrahy (niagresywnego oporu) przed powrotem do Indii.
Przez tę dzielnicę właśnie idziesz.
Grey Street i meczet Juma
Grey Street (oficjalnie przemianowana na Denis Hurley Street po zmarłym katolickim arcybiskupie Durbanu, który był prominentny w ruchu antyapartheidowym) to główna arteria indyjskiej dzielnicy handlowej. Biegnie na północ od Victoria Street Market przez gęste skupisko kupców tkaninami, sklepów z sari, sprzedawców przypraw i restauracji halal.
Meczet Juma na rogu Denis Hurley Street i Queen Street to największy meczet na południe od równika, mogący pomieścić 6000 wiernych. Był budowany etapami od 1884 roku, z charakterystycznymi kopułami i minaretami dodanymi w latach 70. W czasie piątkowej modlitwy południowej nadmiar wiernych rozlewa się na otaczające ulice — miasto na chwilę wspaniale, majestatycznie milknie. Odwiedzający niemuzułmanie mogą czasem zwiedzić wnętrze poza czasami modlitwy; zapytaj przy wejściu, ubierz się skromnie, zdejmij buty.
Przy meczecie jest Madressa Arcade — kryty pasaż targowy z 1927 roku z oryginalnymi wiktoriańskimi żeliwnymi kolumnami i ciągłą historią handlu przyprawami. To właściwy przystanek na całe przyprawy, masale, dhania (nasiona kolendry), jeera (kumin) i mieszanki curry niedostępne gdzie indziej. Sprzedawcy to prawie wyłącznie rodziny handlujące tu przez trzy pokolenia.
Warwick Junction: targ, który karmi miasto
Sześćset metrów dalej, za terminalem autobusowym i pod autostradą, leży Warwick Junction — prawdopodobnie najważniejsza przestrzeń publiczna w życiu miejskim Durbanu i niemal nieznana poza miastem.
Warwick Junction to nie targ w konwencjonalnym sensie. To węzeł tranzytowy obsługujący około 460 000 dojeżdżających dziennie, trzeci co do wielkości w Afryce Południowej po Johannesburgu i Kapsztadzie. W infrastrukturę tranzytową wplecione są dziesiątki nieformalnych targów: Wczesny Rynek Poranny (hurtownia od 3:00), Targ Muthi na Brook Street (tradycyjna medycyna), Sprzedawcy Korali, Sprzedawcy Ziół i Targ Basenowy (jedzenie przygotowywane świeże od 4:00 dla dojeżdżających przyjeżdżających pierwszymi autobusami z otaczających dzielnic).
Amagwinya (smażone vetkoek) i amasi (fermentowane mleko) z Targu Basenowego są tu gotowane od lat 40. Sprzedawczynie to głównie kobiety Zulu z Pinetown, uMlazi i południowych dzielnic, zaczynające pracę przed świtem.
To nie jest malowniczy targ w kuratorowanym instagramowym sensie. Warwick Junction o 7:00 rano jest chaotyczny, głośny i pachnie jednocześnie jedzeniem i dieslem. Jest też najbardziej szczerym przekrojem roboczego życia Durbanu dostępnym dla jakiegokolwiek odwiedzającego. Chodzenie po nim bez przewodnika, który może nawiązać kontakt, jest ekstrakcyjne — fotografujesz czyjeś środki utrzymania bez relacji, która czyni to wymianą kulturalną. Zespół Warwick Tours, który wyrósł z projektu badawczego Urban Futures Centre na Durban University of Technology, prowadzi spacery z przewodnikiem, którzy wywodzą się ze społeczności targu.
Durban: local markets and culture guided walking tourVictoria Street Market
Victoria Street Market jest celowo skierowany do odwiedzających. Zbudowany na miejscu starszego targu z 1910 roku, obecna struktura otwarta w 1973 roku i rozszerzona w 1990 roku. Wewnątrz: dwa piętra sprzedawców przypraw, handlarzy koralikami, straganów z pamiątkami i kilku prawdziwych sprzedawców tkanin wśród masowo produkowanych souvenirów.
Sekcja przypraw na parterze ma wiele stoisk sprzedających identyczne mieszanki — przyprawa do biltong, przyprawa do braai, curry w proszku. Ceny nie są stałe; spodziewaj się negocjacji. Mieszanki z parteru to wersje paczkowane tego, co możesz kupić świeżej i taniej w Madressa Arcade, ale atmosfera jest bardziej przystępna dla odwiedzających po raz pierwszy, którzy chcą łagodniejszego wejścia.
Britannia Hotel pod numerem 260 Denis Hurley Street (ten sam budynek od 1905 roku, podobno) to instytucja Durbanu. Obiad curry — bunny chow lub bardziej formalne thali — to powód wizyty. Wystrój nie zmienił się znacząco od lat 70. Jedzenie jest niezawodne i autentycznie durbańsko-indyjskie, nie turystyczna imitacja.
Bunny chow: wynalazek Durbanu. Wydrążony ćwiartka bochenka białego chleba wypełniony curry (baraniną, kurczakiem lub fasolą). Powstał w latach 40. jako przenośny posiłek dla czarnych i indyjskich robotników, którym zabraniano siedzieć w restauracjach. Chleb służy jako miska. Jest nieporządny, specyficzny dla Durbanu i pyszny. Najlepsze wersje w mieście są w Goundens na Grey Street (baranina, konsekwentnie), Patel’s Vegetarian Refreshment Room (fasola) i — dla pełnego rytuału turystycznego — w Palm Court Food Market w Victoria Street Market.
Wilson’s Wharf i rejon Pointu
Nadmorska dzielnica Durbanu jest mniej architektonicznie dopracowana niż Waterfront V&A w Kapsztadzie, ale ma bardziej autentycznie przemysłowy charakter. Port, Port of Durban (jeden z najbardziej ruchliwych w Afryce) i mały port jachtowy w Wilson’s Wharf dają inną perspektywę na tożsamość handlową miasta.
Stadion Moses Mabhida: wybudowany na Mistrzostwa Świata FIFA 2010, łuk stadionu można przejść pieszo i oferuje panoramiczny widok na nadmorskie tereny Durbanu i port. SkyCar (kolejka linowa) i spacer na szczyt łuku zajmują około 45 minut w obie strony i kosztują ZAR 150.
uShaka Marine World na Punkcie to kompleks akwarium Durbanu — piąty co do wielkości akwarium na świecie pod względem objętości. Odpowiedni jeśli masz dzieci; w innym przypadku treści dzielnicy indyjskiej powyżej są ciekawsze dla dorosłych odwiedzających.
Poruszanie się po dzielnicy indyjskiej
Dzielnica indyjska jest skupiona między Victoria Street na południu, Cathedral Road na północy, Grey Street/Denis Hurley Street na zachodzie i krawędzią nadbrzeżną na wschodzie. Można ją zwiedzić pieszo rano.
Uwaga dotycząca bezpieczeństwa: korytarz Grey Street w godzinach pracy (8:00–17:00 w dni powszednie) jest aktywny, obsadzony i bez problemów można po nim chodzić. Przejście w kierunku terminalu autobusowego w Warwick Junction i Brook Street wymaga większej czujności — to nie jest infrastruktura turystyczna, a tłumy, ruch i aktywność handlowa wymagają uwagi. Idź z przewodnikiem do Warwick Junction. Samodzielnie w okolicach Victoria Street i Grey Street: obowiązują standardowe środki ostrożności w mieście.
Jak dostać się z hoteli na plaży: Pas Gold Mile i hotel nad North Beach to 20–25 minut pieszo od Victoria Street Market lub jazda Uberem za ZAR 80–120. Żadna opcja komunikacji publicznej nie jest praktyczna dla odwiedzających.
Durban: city sightseeing and walking tour Durban: full-day highlights tourDziedzictwo Gandhiego w Durbanie
Opisane bardziej szczegółowo w przewodniku po Dziedzictwie Inanda, ślady obecności Gandhiego w Durbanie wykraczają poza incydent w sądzie:
- Osada Phoenix w Inandzie (24 km na północ od Durbanu): Gandhi założył tę intencjonalną społeczność w 1904 roku, wzorując się częściowo na Farmie Tołstoja. Osada została zniszczona podczas zamieszek Inanda w 1985 roku i częściowo odbudowana; dziś działa jako stanowisko dziedzictwa z ograniczoną infrastrukturą dla odwiedzających, ale ze znaczącym znaczeniem.
- Posąg Gandhiego przed ratuszem na Anton Lembede Street: odsłonięty w 2003 roku, pokazuje młodego Gandhiego w stroju prawnika, nie w dhoti postaci hinduskiego nacjonalizmu. To właściwy wizerunek dla Durbanu — Gandhi, który jeszcze stawał się sobą.
FAQ
Czym jest bunny chow i gdzie go zjeść?
Bunny chow to wydrążona ćwiartka bochenka białego chleba wypełniona curry, wynaleziona w indyjskiej społeczności Durbanu w latach 40. Na bunny z baraniny: Goundens na Grey Street. Na wegetariańskie: Patel’s Vegetarian Refreshment Room na Grey Street. Koszt ZAR 80–120 od osoby.
Czy Grey Street jest bezpieczna do chodzenia pieszo?
W godzinach pracy tak. Korytarz Grey Street/Denis Hurley Street między Victoria Street Market a meczetem Juma jest ruchliwy. Warwick Junction wymaga przewodnika. Po zmroku korzystaj z transportu zamiast chodzić pieszo.
Jakie są godziny otwarcia Victoria Street Market?
Poniedziałek–sobota 8:00–17:00, niedziela 8:00–15:00. Sekcje z przyprawami otwierają wcześniej (część stoisk od 7:00). W piątki jest większy ruch w okolicach modlitwy południowej.
Czy niemuzułmanie mogą wejść do meczetu Juma?
Poza czasami modlitwy, tak, po wcześniejszym uzgodnieniu. Ubierz się skromnie (zakryte ramiona i kolana, chusta na głowę dla kobiet). Zdejmij buty przy wejściu. Nie próbuj wchodzić w czasie modlitw. Główne czasy modlitw, których należy unikać: Fajr (przed świtem), Zuhr (południe), Asr (wczesne popołudnie), Maghrib (zachód słońca), Isha (wieczór).
Jak dostać się z Kapsztadu lub Johannesburga do Durbanu?
Leć. Jazda z Joburga do Durbanu zajmuje około 6 godzin przez N3; z Kapsztadu ponad 18 godzin. Krajowe loty (FlySafair, Lift, Airlink) łączą Joburg i Durban w 1 godzinę za ZAR 600–1 200 w obie strony przy rezerwacji z wyprzedzeniem.