Wędrówka przez wioski Xhosa na Wild Coast
Ścieżka opada w dolinę, zanim widać wioskę
Dotarliśmy do Coffee Bay wspólnym busem z East London — trzy godziny drogą, którą mapy oznaczają jako trasę prowincjonalną i która zamienia się w luźny żwir dwadzieścia kilometrów przed wioską. Coffee Bay to najbardziej na północ wysunięta praktyczna baza na Wild Coast dla wędrówki w kierunku Hole-in-the-Wall — naturalnego łuku w przybrzeżnych wzniesieniach będącego najczęściej fotografowanym miejscem na tym odcinku wybrzeża Eastern Cape.
Był drugi tydzień stycznia, czyli pełnia lata na Wild Coast: ciepło, wilgotnie, z popołudniowymi deszczami prawie każdego dnia i porannymi, które były czyste i jasne, zanim zbudowała się chmura. Nie jest to konwencjonalna mądrość dotycząca wizyty — większość przewodników sugeruje, że Wild Coast jest lepsza zimą — ale lato przynosi trawę w pełnej wysokości i wzgórza w zieleni tak nasyconej, że z odległości wygląda nieprawdopodobnie.
Naszym przewodnikiem przez trzy dni był Themba, mężczyzna Xhosa po trzydziestce, który dorastał w wiosce nad Coffee Bay i który teraz prowadzi wycieczki dla nielicznych podróżników, którzy trafiają na tę część wybrzeża. Pobierał ZAR 400 dziennie za osobę, co obejmowało przewodnictwo, przedstawienie gospodarstwom, w których spaliśmy, i interpretację kulturową.
Jak tu wygląda turystyka piesza oparta na społeczności
Gospodarka pieszych szlaków na Wild Coast jest naprawdę wspólnotowa w sposób, który odróżnia ją od większości tego, co kryje się pod tym określeniem gdzie indziej. Zagrody przyjmujące piechurów — zazwyczaj jeden lub dwa wolne pokoje z podstawową pościelą, posiłki przyrządzone przez gospodarstwo — zatrzymują dochód bezpośrednio. Nie ma warstwy agencyjnej, żadnej centrali w Kapsztadzie ani Johannesburgu pobierającej prowizję. Themba pobierał za przewodnictwo. Rodziny pobierały oddzielnie za nocleg i jedzenie. Kwoty są negocjowane lokalnie.
Ma to znaczenie, bo alternatywny model — ten działający na bardziej rozwiniętych częściach południowoafrykańskiej gospodarki turystycznej — polega na tym, że kapsztadski operator rezerwuje całe zakwaterowanie, zatrzymuje marżę i płaci lokalnym partnerom stałą stawkę dzienną. Na Wild Coast konkretnie, gdzie infrastruktura drogowa jest tak zła, że formalna turystyka jeszcze nie przybyła w dużej skali, nieformalny model to to, co istnieje. Warto go celowo wspierać.
Spaliśmy dwie noce w zagrodach i jedną noc w prowadzonym przez społeczność schronisku dla plecakowiczów niedaleko Hole-in-the-Wall. Nocleg w zagrodach był podstawowy w funkcjonalnym sensie: materac, koc, kąpiel z wiaderka, posiłki z umsila wengulube (ogon wołowy) lub umngqusho (kasza kukurydziana z fasolą) przyrządzanych nad drewnem. Tył werandy drugiej zagrody wychodził na wschód na dolinę, przez którą bydło przemieszczało się w późnopopołudniowym świetle, a dźwięk był wyłącznie zwierząt hodowlanych i owadów.
Sama wędrówka: trzy dni, trzydzieści pięć kilometrów
Dzień pierwszy biegnie z Coffee Bay na południe wzdłuż klifów nad ujściem rzeki Mdumbi. Ścieżka schodzi w dolinę Mdumbi, przekracza rzekę w czasie odpływu — zdejmujesz buty i brodzisz; nie ma mostu — i wspina się przez zboczowe pola kukurydzy do wioski nad ujściem. Hole-in-the-Wall jest widoczne z przylądka na wschód od Mdumbi, jakieś sześć kilometrów dalej, późnym popołudniem.
Dzień drugi to odcinek, który większość przewodników opisuje jako najwspanialszy na Wild Coast: pieszą wędrówkę z Mdumbi obok wraku MV Jacaranda (który osiadł na mieliźnie w 1971 roku i którego kadłub przez pięćdziesiąt lat stopniowo wchłaniał piasek) i wokół przylądków do samego Hole-in-the-Wall. Łuk ma sześćdziesiąt metrów wysokości i powstał przez erozję falową przez intruzję doleritową. Nazwa w języku Xhosa — iziKhalaMtwayi, znacząca “miejsce ryku” — odnosi się do dźwięku przypływu przez łuk przy wysokiej wodzie.
Dzień trzeci to powrót do Coffee Bay, częściowo w głąb lądu przez plantacje ananasów i kukurydzy, częściowo z powrotem wzdłuż ścieżki nabrzeżnej.
Etyka pieszej turystyki wiejskiej
Themba sam poruszył ten temat pierwszego dnia, zanim zapytaliśmy. Powiedział, że wcześniej pracował z operatorami turystycznymi, którzy prowadzili grupy przez wioski jak odpowiednik spaceru do zoo — gdzie logika ekonomiczna była wydobywcza, a wioski nie otrzymywały niczego poza sporadycznymi, nieprzewidywalnymi odwiedzającymi, którzy fotografowali domy i dzieci. Przestał pracować w tym formacie.
Jego model wymaga wcześniejszego komunikowania się z zagrodami. Byliśmy oczekiwani, nie niespodzianką. Rodziny zgodziły się nas przyjąć, rozumiały stawki, które zapłacimy, i nie były zobligowane do zabawiania nas — prowadziły gospodarstwa domowe, w których akurat spaliśmy. To rozróżnienie jest znaczące i łatwo je stracić w opisach podróży, które każde zaangażowanie społecznościowe ramują jako automatycznie wzbogacające.
Wild Coast to jedno z miejsc w Afryce Południowej, gdzie przepaść między “turystyką społecznościową” jako frazą marketingową a turystyką społecznościową jako faktycznym ekonomicznym układem jest widoczna. Model spacerów tutaj leży na funkcjonalnym końcu tego spektrum.
Co to zmieniło w naszych poradach planistycznych
Wild Coast nie jest łatwo dostępna według standardów, jakich oczekuje większość zagranicznych odwiedzających: drogi są złe, zakwaterowanie jest podstawowe, a region wymaga czasu, którego typowy itinerarium Kapsztad–Kruger nie ma. Dla odwiedzających, którzy mogą poświęcić trzy lub cztery noce, polecamy wędrówkę z Coffee Bay do Hole-in-the-Wall z lokalnym przewodnikiem — nie z kapsztadzkim operatorem z lokalnym partnerem, lecz z przewodnikiem takim jak Themba, który mieszka w społeczności, może zrobić właściwe przedstawienia i zachowuje korzyść ekonomiczną lokalnie. Znalezienie tego rodzaju przewodnika wymaga telefonu do wspólnotowych schronisk dla plecakowiczów w Coffee Bay, które wiedzą, kto działa lokalnie. Nie można tego zarezerwować przez główną platformę.
Zorganizowana wielodniowa wycieczka po Wild Coast z Jeffreys Bay jest alternatywą, jeśli chcesz, żeby logistyka była obsługiwana — pamiętaj, że jest to dłuższy, bardziej opakowany format niż ten, który opisaliśmy powyżej, ale daje dostęp do wybrzeża.