Tydzień w Madikwe i Sabi Sands
Dwie fundamentalnie różne propozycje
Większość artykułów porównujących Madikwe i Sabi Sands ujmuje pytanie w kategoriach: strefa wolna od malarii kontra ryzykowna, rodziny kontra dorośli, wartość kontra cena. Wszystkie te rozróżnienia są realne i użyteczne. Żadne nie oddaje tego, co sprawia, że oba miejsca są różne w sposób, który naprawdę ma znaczenie dla kogoś decydującego między nimi podczas jednego wyjazdu.
Odwiedziliśmy oba w ciągu tygodnia w lipcu 2021: trzy noce w lodge na terenie Madikwe Game Reserve, w prowincji Północno-Zachodniej przy granicy z Botswana, po czym cztery noce w Sabi Sand Game Reserve na zachodniej granicy Krugera. Przez cały czas stosowaliśmy profilaktykę przeciwmalaryczną.
Szczery rachunek poniżej.
Madikwe: argumenty za
Madikwe jest czwartym co do wielkości rezerwatem przyrody w Republice Południowej Afryki, obejmującym około 75 000 hektarów buszu w półsuchej prowincji Północno-Zachodniej. Powstał w 1991 roku w ramach Operacji Phoenix — wieloletniego projektu relokacji ponad 8000 zwierząt z różnych rezerwatów, jednego z największych tego rodzaju przedsięwzięć w historii. Rezerwat jest wolny od malarii. Nie ma możliwości samodzielnej jazdy. Wszystkie przejazdy safari odbywają się pojazdami lodge z lodge’owymi strażnikami.
Lodge, w którym zatrzymaliśmy się, plasował się na poziomie średnim według standardów Sabi Sands — około ZAR 8000–10 000 za osobę za noc all-inclusive — co jest ku górze tego, co Madikwe zwykle oferuje. Zakwaterowanie było doskonałe. Sześć chatek rozrzuconych po zboczu, główny budynek z tarasem widokowym nad wodopojemem, mały basen, posiłki lepsze niż musiały być.
Obserwacje w Madikwe w lipcu były regularne i pod pewnymi względami lepsze, niż się spodziewaliśmy. Likaony (afrykańskie dzikie psy, nazywane też psami malowanymi) są w Madikwe obserwowane bardziej regularnie niż w Sabi Sands — rezerwat aktywnie zarządza watahą, a wskaźniki obserwacji należą do najwyższych w całej Afryce Południowej. Widzieliśmy watahę drugiego ranka: dziewięć osobników, w tym troje młodych z tegorocznego miotu, poruszających się przez zarośla na wschód od lodge szybkim galopem, polując na kuduka. Polowanie się nie powiodło, ale pościg trwał jedenaście minut i objął może cztery kilometry. Nic w Sabi Sands nie dorównało temu kinetycznym dramatem.
Obserwacje lwów w Madikwe były regularne — para młodych samców i stado pięciu lwów podczas oddzielnych przejazdów. Lamparta widziano raz, krótko, przed zmrokiem. Gepardów nie widzieliśmy.
Półsuchy krajobraz rezerwatu różni się od gęstszego buszu ekosystemu Krugera. Widoczność jest generalnie lepsza: roślinność przerzedza się zimą, a otwarte równiny pozwalają na obserwacje z większej odległości. Światło na Północnym Zachodzie jest ostrzejsze i mniej wilgotne niż lowveld Mpumalanga.
Sabi Sands: argumenty za
Sabi Sand Game Reserve to technicznie ziemia prywatna na zachodnim ogrodzeniu Krugera. Ogrodzenie między Sabi Sands a właściwym Krugerem zlikwidowano w latach dziewięćdziesiątych, co oznacza, że zwierzęta swobodnie przemieszczają się między nimi. To, co Sabi Sands oferuje, a czego Kruger National Park nie może zaoferować, to prawo do jazdy terenowej: strażnicy mogą opuszczać wytyczone trasy w ślad za obserwowanymi zwierzętami, co jest zabronione w Krugerze. Nocne przejazdy są też nieograniczone. Połączenie to sprawia, że gęstość obserwacji w Sabi Sands — dla gatunków charyzmatycznych, zwłaszcza lamparta i lwa — jest wyjątkowo wysoka.
Lodge, z którego korzystaliśmy w Sabi Sands, kosztował około ZAR 18 000–22 000 za osobę za noc. To nie jest wyjątek dla tego rezerwatu. Premia odzwierciedla użytkowanie terenu, gęstość dzikich zwierząt, standardy pojazdów i jakość strażników. Nasz strażnik miał piętnaście lat w Sabi Sands i potrafił w ciągu dwóch minut od zidentyfikowania świeżych tropów opowiedzieć historię konkretnego zwierzęcia — jego terytorium, znane zachowania, relacje z innymi osobnikami w okolicy — na sposób przekonujący i ewidentnie prawdziwy, nie wyuczony.
Lamparty w Sabi Sands słyną z przyzwyczajenia do pojazdów. Przez cztery dni widzieliśmy siedem różnych leopardów, w tym troje młodych towarzyszących samicy przy rzece Sand. Jeden samiec lamparta — duże zwierzę, pewnie ośmioletnie, z postrzępionym lewym uchem — szedł obok naszego pojazdu przez mniej więcej czterysta metrów o zmroku, najwyraźniej całkowicie obojętny na obecność sześciu obserwujących go z bliska osób. Przyzwyczajony nie znaczy oswojony. Nadal był lampartem, który miał dokąd dotrzeć.
Obserwacje lwów były codzienne. Koalicja trzech samców zajmujących terytorium w środkowej części koncesji naszego lodge była widziana dwukrotnie — raz przy zabitej zebrze, która przyciągnęła jedenaście lwów, w tym kilka młodych z sąsiedniej sfory.
Szczere porównanie
Gęstość zwierząt i obserwacje charyzmatyczne: Sabi Sands wygrywa zdecydowanie na lamparta. Sabi Sands wygrywa na jakość i szczegółowość wiedzy strażnika o konkretnych zwierzętach. Madikwe wygrywa na likaony. Oba są porównywalne pod względem lwów. Madikwe wygrywa na gepardy, które są obecne, ale nie obserwowane regularnie w żadnym z obu miejsc.
Malaria: Madikwe jest wolne od malarii. Sabi Sands wymaga profilaktyki, co jest wykonalne, ale dodaje komplikacji — szczególnie rodzinom z dziećmi.
Dzieci: Lodge w Madikwe są generalnie bardziej przyjazne dzieciom zarówno w polityce, jak i w charakterze. Lodge w Sabi Sands mają zwykle minimalne limity wieku (często dwanaście lub piętnaście lat), a uwaga skupia się wyraźnie na doświadczeniu safari dla dorosłych.
Krajobraz: Odmienny. Półsuchy busz Madikwe jest otwarty i surowy. Nizinny las nadbrzeżny Sabi Sands jest gęstszy i bardziej zielony. Krajobraz Sabi Sands byłby dla większości ludzi “klasycznym” safari — ta konkretna kombinacja drzew marula, suchej trawy, kopji w oddali i czerwonych laterytowych dróg to obraz, który pojawia się w głowie przy słowie “afrykański busz”.
Wartość: Madikwe jest znacznie tańsze i zapewnia safari na bardzo wysokim poziomie. Sabi Sands jest znacznie droższe i oferuje coś, co jest inne, nie po prostu lepsze.
Rekomendacja: Jeśli malaria jest twoim głównym czynnikiem — Madikwe bez wahania. Jeśli priorytetem jest lamparta i zanurzenie w prywatnym rezerwacie — Sabi Sands. Jeśli to wyjazd życia bez ograniczeń budżetu, cztery noce w Sabi Sands są czymś wyjątkowym.
Dwa dni w Sabi Sands z Johannesburga jest dostępne jako opcja pakietowa dla tych, którzy chcą odwiedzić rezerwat bez pełnego wielodniowego zobowiązania.